Mnich-mamka

To dłuuga historia, trochę smutna, taka słodko-gorzka, występują w niej zaczarowane koty i leśni eremici-czarodzieje, więc jeśli macie chwilkę i macie zaparzoną herbatkę, to możemy zacząć opowieść. Razu pewnego wychodzę ze swojej kuti, żeby zamieść, jak co dzień, liście. Kątem oka zauważyłem, że coś się rusza przy murku z lewej. Na ziemi leżało coś – […]

Mnisi czy wikingowie?

Przede wszystkim medytuję w mojej nowej kuti. Nowej, znaczy w nowej lokalizacji. Teraz jestem w podzielonym na dwa pokoje domku, przedzielonym w środku toaletą, wspólną dla obu mieszkańców. Jotidhammika, gdy jeszcze był mnichem, też tu mieszkał. Ale zrezygnował i przesłał nam nawet maila, że udało mu się z sukcesem ściągnąć mnisie szaty. Tak więc oficjalnie […]

Łodzią po jałmużnę

Byłem przez dwa tygodnie w Na Uyana – czekaliśmy na procedurę wizową dla Ariyadhammiki. 23 w poniedziałek ruszyliśmy do Island Hermitage. Jeśli o Na Uyanę idzie, było tam w miarę ok, tzn. mnisi patrzyli się trochę krzywym okiem na nas, bośmy złamali system – oni, żeby zostać mnichami muszą (jak już chyba wspominałem) przebyć pandupalasa […]